TYPE O NEGATIVE - "Z negatywnej perspektywy..."



Minał rok od ukazania się bodaj najbardziej depresyjnej płyty końca lat 90-tych, czyli "World Coming Down", a amerykański kwartet postanowił zafundowac nam przed zakończeniem tego wieku jeszcze jedna niespodziankę. Mowa o "The Least Worst Of...", płycie nazywanej przez Petera czyms w rodzaju "The Best Of...", bedacej w istocie przekrojem przez cały dorobek Negatywnych. Ciężko tu silic się o jakies podsumowania, badz refleksje. Bez watpienia Type O Negative jest jednym z najwybitniejszych zespołów gatunku, a monstrualny Steele jedna z najwybitniejszych postaci aktywnych artystycznie. Jednak jego raczej konkretne wypowiedzi na tematy które mu podsuwałem, z wyczuwalna doza ironii w stosunku do "The Least Worst Of" dały mi wiele do myslenia. Wszystko jednak po kolei... Z dużym respektem, by nie nazwac tego po prostu panicznym strachem sadnego dnia podniosłem słuchawkę. Miast Petera , w słuchawce zabrzmiał milutki głosik kobitki, która zapytała, czy jestem gotowy. Ze strachu kiwnałem głowa, lecz niewiasta nie mogła tego widziec i pytanie swe rychle powtórzyła. Przełykajac sline wydusiłem z siebie cos w rodzaju “...yhymm...” i po kilku sekundach stanałem "łacze w łacze" z mocno tego dnia zakatarzonym Wielkim Negatywnym.


P: Czesc Darek, z tej strony Peter Steel z Type O Negative...
MH: ...Witaj Pete. Jak leci?
P: Jest niezle. Wpadłem do biura Roadrunner załatwic kilka spraw. Przy okazji załapałem się na darmowa wyzerke...
MH: (smiech) No to niezle...
P: Tak,(smiech)...
MH: Muszę ci powiedziec, że rozmowa z toba jest dla mnie wielkim zaszczytem. Jestem wielkim fanem Type O Negative...
P: Miło to słyszec.
MH: No to zaczynamy. Przez chwile było o was cicho. Czy w zespole zaszły jakies zmiany?
P: W samym zespole raczej nie. Niedawno zmienilismy menadżera, w tej chwili nasze interesy reprezentuje Mike. Przyznam, że wykonuje kawał swietnej roboty. Tak...zmiana menadżera jest jedyna zmiana w naszej ekipie.
MH: Czemu wywaliliscie poprzedniego menago?
P: Potrzebny nam był ktos, kto jest z nami bardziej zwiazany, ktos, kto nas rozumie, a nie tylko koles pilnujacy kasy. Potrzebny nam był ktos, kto nie dosc że jest profesjonalista, to na dodatek bedzie stanowil jeszcze jednego członka zespołu. Tym kims jest Mike.
MH: Wasz ostatni "pełnometrażowy" materiał, czyli album "World Coming Down" ukazał się w 1999 roku. Co porabialiscie od tamtej pory?
P: Jako zespol?
MH: Tak...
P: No wiec jak wiadomo, zagralismy dwie trasy promujace ten album. Jedna z nich była po Europie, jednak jak z pewnoscia wiesz nie dojechalismy do Polski...
MH: No wlasnie...
P: To był wlasnie poprzedni menadżer... Poza tym przygotowywalismy album kompilacyjny, który ukaże się na Halloween, czyli trzydziestego pierwszego pazdziernika. My jednak patrzymy o wiele dalej w przyszłosc. Powoli zaczynamy myslec o kolejnej płycie...
MH: W Polsce "World Coming Down" cieszyl sie spora popularnoscia, uzyskujac bardzo wysokie miejsca w rocznych podsumowaniach. Jaki był odzew na ten album wedlug zrodel Roadrunner?
P: Płyta została bardzo dobrze przyjęta. Co najmniej tak dobrze jak poprzedzajacy ja "October Rust". Mysle że zarówno wyniki sprzedaży albumu, jak i przyjęcie z jakim się spotkał moga nastrajac optymistycznie.
MH: Czyli w zasadzie jestes zadowolony z tej płyty?
P: Prawda jest taka, że nigdy nie byłem zadowolony z tego, co zrobiłem w zespole.Zawsze mam jakies powody do tego, by narzekac, ale nie jest tak, że narzekam na wszystko. Jestem po prostu krytyczny, to wszystko. W tej chwili ukazuje się płyta kompilacyjna z naszymi najlepszymi kawałkami, na której znajda się dwa nowe utwory. Nie mysle jednak tak, że te kawałki sa najlepsze na tej płycie. Rozumiesz? Doceniam to, co zrobilismy wczesniej, nie twierdzę że nowe utwory sa lepsze od starych. Po prostu patrzę na własna twórczosc chłodnym okiem.
MH: Pamietam moment, gdy rozpoczeliscie prace nad "World Coming Down", byles mocno przygnebiony i sfrustrowany. Zreszta album ten jest dowodem na to, że twoje życie faktycznie "padło na twarz", to słychac w tekstach, w muzyce... Czy udało ci się odzyskac spokój umysłu?
P: Czuje się dzis zdecydowanie lepiej, niż pare miesięcy temu. Przeżywałem wtedy naprawdę trudne chwile, miałem wszystkiego naprawdę dosyc. Chciałem rzucic tym wszystkim, do tego doprowadziła mnie moja depresja, czułem się okropnie. Pod znakiem zapytania stanęło wszystko, co stworzyłem do tej pory. Nie wiedziałem, czy będę dalej w zespole, a z tego co wiem, Type O Negative rozpadłby się wraz z moim odejsciem. Doszły do tego jeszcze nieporozumienia z mangamentem, wszystko okazało się jednym wielkim chaosem. Całe szczescie jest już po wszystkim, po tych przejsciach czuję dzis wielka ulgę. Wszystko dzis jest OK., czas pracuje dla nas.
MH: A propos tego co powiedziałes... Własnie wtedy słyszałem plotkę, że chcesz się wycofać z muzycznego biznesu...
P: Faktycznie, myslałem o tym. Wiesz, ta frustracja przerodziła się w zwatpienie, czy jest sens to wszystko dalej ciagnac. Powoli przestawałem wierzyc w sens tego, co robię. Stwierdziłem więc pewnego dnia, jesli mam to dalej robic, to musi to miec autentyczny sens. Gdyby "World Coming Down" okazał się niewypałem, nie wiem co by dzis było. Okazało się jednak, że płyta się podobała, dlatego mogłem spokojnie myslec o tym, by Type O Negative dalej żył. Dobrze, że się tak stało...
MH: Wspominałes wtedy o tym, że chcesz założyc rodzinę, miec dzieci i normalne życie...
P: Nadal chcę...
MH: (...wyczułem niechęć Petera do takich osobistych pytań i postanowiłem wrócić do muzyki...) Własnie ukazuje się kolejne wydawnictwo w waszym dorobku. Płytka nazywa się "The Least Worst Of" i jest kompilacją waszych starych hitów, dwóch nowych numerów oraz pokrętnych miksów i dwóch coverów. Skad decyzja o wydaniu tego typu albumu?
P: Pomysł wydania płyty podsunał nam Roadrunner i to oni wyszli pierwsi z inicjatywa. Stwierdzili, że jako zespół mamy potencjał na to, by wydac płytkę w rodzaju "The Best Of...". Jest to relacja z tego, co wydarzyło się w przeciagu tych kilku lat wspólnego grania. Uważam, że to były wspaniałe czasy i jesli ma byc to album "wspominkowy", to całkiem miło się tego słucha.
MH: Jak wspomniałes wczesniej, na płycie tej znalazły się dwa wczesniej niepublikowane utwory i ta wiadomosc z pewnoscia najbardziej zainteresuje fanów zespołu. Możesz powiedziec kilka słów o każdym z nich?
P: W porzadku, faktycznie, na płycie znalazły się dwa nowe numery, konkretnie "It's Never Enough" i "Stay Out Of My Dreams". Pierwszy z nich traktuje o mojej matce. Za każdym razem gdy o niej myslę, mam wrażenie, że mógłbym byc lepszym synem, ze chciałbym z nia jeszcze kiedys porozmawiac. Że to, co dla niej zrobiłem było czyms mizernym, że stac mnie było na więcej. Odeszła pięć lat temu a ja znienawidziłem Boga za jej cierpienie. Drugi, czyli "Stay Out Of My Dreams" opowiada o bardzo pięknej kobiecie z która rozstałem się gdzies około siedem lat temu. Nie będę opowiadał ci całej tej sytuacji, bo była dosyć skomplikowana. Miałem wybór pomiędzy dwiema kobietami, które były bardzo bliskie memu sercu. Stało się tak, że musiałem dokonać wyboru i po jakims czasie okazało się, że ten wybór był okazał się błędny bo znów zostałem sam. Od tamtej pory nie potrafię pogodzić się z faktem, że stało się tak a nie inaczej. Straciłem wyjatkowa kobietę, która dzis nawet często mi się sni. Dlatego własnie numer ten nazywa się "Stay Out Of My Dreams".
MH: Notka na płycie mówi o trzech nowych numerach, choć "Hey Pete" ukazał się wczesniej na "The Origin Of The Feces"...
P: Tak, masz rację. Tyle że ten numer nigdy nie doczekał się wydania wersji studyjnej, bo wczesniej znana była tylko ta wersja koncertowa...
MH: Czy pomiędzy tymi dwiema nowymi kompozycjami a chociażby materiałem z ostatniej płyty studyjnej widzisz jakies różnice?
P: Nie, nie sadzę. Wydaje mi się, że gdyby te dwa utwory znalazły się na "World Coming Down", doskonale wkomponowałyby się w atmosferę tej płyty. Wydaje mi się, że nasze kompozycje maja zawsze bardzo podobny klimat i myslę że chocby dlatego te dwa nowe utwory mogłyby się znalezc na poprzedniej płycie.
MH: Masz rację... (w tym momencie Pete potężnie pociągnał swym olbrzymim nosem, wydawało mi się że mnie wciaga do aparatu - przyp.D) Jestes przeziębiony?
P: Tak, trochę się przeziębiłem.
MH: W porzadku, lecimy dalej. Na "The Least Worst Of" znalazły się nowe miksy takich utworów jak "Cinnamon Girl" Neila Younga, "My Girlfriend's Girlfriend" oraz kilka przearanżowanych numerów, by wspomnieć choćby "Black Sabbath (From The Satanic Perspective)" czy "Christian Woman (New & Improved Version)". Zreszta już wczesniej dochodziło w szeregach Type O Negative do takich "motywów". Czy to dowód na to, że lubisz nowe aranżacje, eksperymenty z dzwiękiem?
P: Tak, trzeba przyznać że lubię się bawić dzwiękiem, eksperymentowac z naszymi utworami. Nie mam na to może zbyt czesto czasu, choc to jest niezwykle miłe. Siadasz, łapiesz za guziki i stary utwór nabiera zupełnie innej, nowej estetyki. Faktycznie, to bardzo miłe.
MH: Zaledwie wczoraj widziałem okładkę "The Least Worst Of" i przyznam szczerze, że jest dosyc zaskakujaca. Karuzela (no, cos nieco większego - przyp.D) na takiej mrocznej płytce to cos nowego...
P: To nie karuzela, tylko struktura wieży do skoków spadochronowych. (sic! - przyp.D) Została otwarta na Brooklynie kilka lat temu i stała się jeszcze jednym symbolem tej dzielnicy. może faktycznie jest to dziwna okładka, ale osobiscie jestem z niej dumny. Nawiazuje do miejsca w którym mieszkamy i z którego pochodzimy i obrazuje nas jako zespół. Podobnie jak okładka "World Coming Down" jest elementem "kulturowym" Brooklynu.
MH: Jesli już jestesmy przy "wspominkach", macie już na koncie pięć dużych płyt, kilka singli. Czy jako artysta jestes zadowolony ze swego artystycznego dorobku? nie mam na mysli tego, o czym mówiłes wczesniej, chodzi mi raczej o ogólny poglad na dorobek Type O Negative...
P: Nie mam powodów do narzekań, choć mamy czasem zbyt długie przerwy w wydawnictwach. To nie wpływa dobrze na wizerunek artystyczny. Uważam że pierwsza w pełni przemyslana płytą zespołu był "October Rust", mimo że mamy sobie całkiem sporo do zarzucenia jesli chodzi o ten materiał. Jednak jest to przejscie do lepszych czasów, "World Coming Down" jest jakby ich kontynuacja. Jak powiedziałem, wszystkie te przerwy trochę nas zatrzymały, choć mam nadzieję, ze tym razem już cos takiego się nie zdarzy. W chwili obecnej trwaja ostatnie przygotowania do trasy, która będzie promować "The Least Worst Of", zaraz jednak po jej zakończeniu zabieramy się za pisanie nowego materiału. Nie wiem jeszcze dokładnie co i jak, jestem jednak pewny, ze nie będzie to trwało tyle, ile w wypadku poprzednich albumów. Dochodzi do tego jeszcze oczywiscie decyzja wytwórni, bowiem od nich zależy jak szybko to wszystko pójdzie, jestem jednak dobrej mysli.
MH: Jesli jestesmy przy sprawach czysto biznesowych, to chciałbym cię zapytać o poglad w sprawie afery z Napsterem w roli głównej. z pewnoscia masz swoje zdanie na ten temat...
P: Czasem spotyka się kilku chłopców lub dziewczynek i chcą założyć zespół by mieć trochę kasy, mieć z czego żyć. Napster ich zabija, bowiem dopuszcza do nielegalnego procederu kradnac ich utwory i rozdajac niemal za darmo. To nie jest w porzadku, choc głównie uderza w interesy wytwórni płytowych. nie wiem na ile poważna jest cała sprawa, ale wydaje mi się, że doszło do całkiem sporych nadużyc.
MH: Podsumowujac dorobek zespołu, należałoby wspomniec o płytce w formacie DVD, czyli produkcji "After Dark". Mam wrażenie że jest to jakby pierwsza czesc podsumowania waszej dotychczasowej kariery... Co sadzisz o "After Dark"?
P: Tak, można tak sadzic. Myslę, że "After Dark" reprezentuje zespół bardzo dobrze i jest "na czasie". Chyba mogę być z niej dumny.
MH: To jeszcze jeden dowód na to, że Type O Negative jest bardzo szczególnym zespołem. Przyczyniaja się do tego koncerty, pełne mrocznej atmosfery gotyckiego misteria. Co jest twoim zdaniem głównym czynnikiem który decyduje o tym, że koncert jest udany?
P: Mysle, że główną role odgrywają tu nie sceniczne rekwizyty, a raczej odpowiednia produkcja. To ona decyduje o tym, że koncert staje się czyms szczególnym. Sa tacy którzy twierdza, że chodzi o to, jaj zespół prezentuje się wizualnie, jednak zupełnie się z tym nie zgadzam. Myslę że to muzyka w głównej mierze buduje atmosferę spektakli. Gdy ludzie czuja jej atmosferę, jej klimat, sprawa jest prosta. Ta wiez sprawia mi największa frajdę.
MH: Jestes znakomitym muzykiem, doskonałym kompozytorem i teksciarzem, utalentowanym producentem. wszystkie te zajęcia dotyczą muzyki. Nie myslisz czasem by się od tego oderwac, spróbować sił jako malarz, aktor...?
P: Tak, mam taki plan i przyznam że nosze się z tym zamiarem już dosyc długo. Jesli tylko wszystko dobrze pójdzie, mam zamiar wrócić do szkoły i studiować architekturę, by pozniej zostac inżynierem i projektantem.
MH: Jaki jest twój ulubiony styl w architekturze?
P: Hmmm...Chyba najbardziej pasjonuje mnie nowoczesna architektura...
MH: W jednym z wywiadów, którego udzieliłes polskiemu Metal Hammerowi wspomniałes o tym, że w twoich żyłach płynie odrobina polskiej krwi. Możesz cos jeszcze dodac w tej kwestii?
P: Moja babka urodziła się w Polsce, dziadek zas w Rosji, zreszta był on wówczas dystyngowanym współpracownikiem Józefa Stalina. Dlatego w moich żyłach płynie również spora domieszka czysto słowiańskiej krwi...Jestem taka nowoczesna kombinacja różnych nacji...
MH: Powracajac do zespołu...Jeszcze parę miesięcy temu chciałes odejsc, dzis wspominasz o tym, że już nie możecie doczekac się chwili, gdy rozpoczniecie pracę nad kolejnym albumem. Jak widzisz przyszłosc Type O Negative? Negatywnie?
P: Zawsze tak było, w momencie gdy nagrywalismy "Bloody Kisses", pozniej "October Rust", by nie wspomnieć o "World Coming Down", który był już pewnego rodzaju szczytem albo raczej dnem tych depresji. Tak naprawdę to faktycznie jestem już myslami przy następnej płycie. Chcę odsunac od siebie ten zły czas i mam nadzieje że przyszłosc będzie o wiele bardziej łaskawa niż przeszłosc.
MH: Jest szansa na re-union Carnivore?
P: Niby jest, ale nie sadze, bym tego chciał...
MH: A czego bys chciał? Powrotu do Polski?
P: W tej chwili trasa koncertowa i naprawdę mam wielka nadzieje, że u was zagramy. Uwielbiam grac w Europie, Pamiętam koncert w Polsce...
MH: We Wrocławiu?
P: Tak, było swietnie! Poza tym myslę o trasie po Rosji, to byłoby niesamowicie ekscytujace...
MH: Przede wszystkim jednak Polska, OK.? Mamy swietne wino...lubisz wino?
P: Tak...czerwone (smiech)
MH: Do zobaczenia więc! Dzięki za wywiad!
P: Dzięki tobie!


Tyle od Petera. Pociagajac nosem pożegnał się ze mna chyba z wyrazna ulga. Wydaje mi się że faktycznie, ostatni okres jego życia, tak tragiczny zreszta zmienił jego poglad na swiat. Wielki Pete potrzebuje dzis bardziej kogos, do kogo mógłby się przytulic niż "dziewczyny swojej dziewczyny" albo najlepiej ich obu naraz. Tym samym wydaje się, że wizerunek typowego rockera, który otaczał się aura "seksualnego mięśniaka" odszedł bezpowrotnie. Może się mylę (tu z pewnoscia zapiszczy kilka pań), ale byc może jestesmy świadkiem przebudzenia. Czas pokaże, czy Steel potrafi przeniesc swe doswiadczenia na grunt artystyczny. W tej chwili zostaje nam "The Least Worst Of", album który nie jest z pewnoscia rodzajem "The Best Of...", a raczej przekrojem przez najciekawsze momenty kariery zespołu, okraszony zewszad smakowitymi ziołami. I to musi nam niestety wystarczyc do momentu, gdy znów zobaczymy w sklepach płytę o charakterystycznych, ciemnozielonych barwach. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że Peter się nie pomylił, a następca "World Coming Down" pojawi się na półkach sklepowych tak szybko, że poczujemy się zaskoczeni.

Dar(e)k

Wywiad z Peterem - ukazał się w nr 11/2000 (113) miesiecznika Metal Hammer.


Przepisala: Cinn.

|BACK - WYWIADY[pl]| |[eng]|