TYPE O NEGATIVE - "World Coming Down"


Wiadomo było, że drugiego "October Rust" czy "Bloody Kisses" nigdy już nie będzie. Należało się spodziewac czegos pomiędzy poprzednimi albumami lub kroku w kierunku obecnego Paradise Lost. Na szczęscie stało się to pierwsze. Jeżeli Type O Negative wydaliby jakas płytę w okresie od "Slow, Deep And Hard" do "Bloody Kisses" nazywałaby się ona niewatpliwie "World Coming Down".

Peter Steele deklaruje w wywiadach, że tworzy tylko wtedy gdy jest zdołowany. Klimat tej płyty, zarowno w warstwie muzycznej jak i tekstowej może sugerowac, że podczas jej powstawania "wampir" przechodził istne załamanie nerwowe, a i nie zanosi się żeby się ono zakonczyło:

"I've lost myself again
I've lost myself again
It's a nightmare,
but it's clear
It will end, but when?"

("White Slavery")

"World Coming Down" częsciej zbliża się do pierwszego albumu Type O Negative "Slow, Deep And Hard" lub do bardziej mrocznych momentow "Bloody Kisses". Jest tu sporo z tamtej surowosci, melodie nie sa już tak słodziutkie do jakich się przyzwyczailismy. Nie znajdziemy tu takiego punkowego uderzenia jak w "Kill All The White People", czy "We Hate Everyone". Niezwykle rzadko pojawiaja się te przepiękne, przestrzenne chóry znane z dwóch poprzednich albumów. Wydawac by się mogło, że jest monotonnie. Nic bardziej błędnego, Type O Negative to fachowcy jakich mało, którzy nastrój buduja pierwszorzędnie.
"Smutek i nostalgia", jak powiedział kiedys jeden z bohaterów "Rejsu". W tekstach z "World Coming Down" brakuje jakiejkolwiek nadziei na przyszłosc:

"Yeah I know that my world is coming down
Yeah I know I'm the one who brought it down
Bring it on down"

("World Coming Down")

Czyżby Peter Steele nie miał już motywacji do życia? "Everyone I Love Is Dead", "Everything Dies", szczególnie w tym drugim utworze jego wizja swiata jest przygnębiajaca:

"Well I loved my aunt
but she died
And my uncle Lou
then he died
I'm searching for something
which can't be found, but I'm hoping
I still dream of dad though he died"

Utwór konczy się odgłosami umierajacego, dyszacego człowieka i urzadzen szpitalnych, które po pewnym czasie zaczynaja piszczec na jednym, wysokim poziomie. Po tym następuje naprawdę przejmujacy i sugestywny kobiecy płacz. Mnie aż ciary po plecach przeszły.

Czyżby w swiecie Steele'a nie było żadnych jasniejszych punktow? Czyżby Prozac przestał działac? Nie mam zamiaru się czepiac, ta płyta ogromnie mi się podoba, ale zdecydowanie za dużo tu doła, a za mało seksu. Tak, to jest to, co głównie odróżnia ten album od poprzednich. Steele nie jest tu demonem doprowadzajacym kobiece serca do gwałtowniejszego bicia. Jest smutnym, zmęczonym życiem człowiekiem, który wyraznie ma dosyc swego życia: "Now I hate myself, wish I'd die" ("Everything Dies"). Był już jeden taki co napisał podobna piosenkę i wkrotce strzelił sobie w głowę. Mam nadzieję, że historia się nie powtorzy.

Nie ma na płycie ani jednej przerwy między utworami, to już tradycja jeżeli chodzi o Type O Negative. Podtrzymana została również tradycja przerywania piosenek w najmniej oczekiwanym momencie. Zawsze mnie to trochę irytowało, ale na "World Coming Down" to już przegięcie. Aż się prosi, żeby taki album jakos pięknie zakonczyc, a tu nagle cisza, w srodku riffu. Szkoda. Niech więc również ta recenzja skonczy się bez puenty.



autor: RaMoNe



Recenzja z portalu... rockmetal.pl.



|BACK - WYWIADY[pl]| |[eng]|