TYPE O NEGATIVE - "World Coming Down"


Nareszcie!!! Po trzech długich latach milczenia wracaja. Bogowie Mroku, Nocy i Cienia... Type O' Negative... Wiem, że nie tylko ja z niecierpliwa cierpliwoscia w desperackiej rozpaczy czekałam na tę wyjatkowa chwilę, w której niczym grom z... ciemnego nieba znów spadnie na mnie deszcz hipnotyzujacych, nieziemsko pięknych dzwięków... W koncu modlitwy zostały wysłuchane. Mistrzowie podarowali swym wiernym sługom kolejne wiekopomne ARCYDZIEŁO... "World Coming Down"...

Czego oczekiwałes po nowej płycie swych Mistrzów? Powrotu do ujmujacej, czasem nieco bluznierczej "Bloody Kisses"? Kontynuacji romantycznego "October Rust"? A może byłes na tyle odważny, że cofnałes się do obscenicznej, rozgoryczonej "Slow, Deep and Hard"? Albo odwrotnie - nawet przez ułamek sekundy nie byłes pewien tego, co tym razem usłyszysz, ba, wręcz oczekiwałes jednego wielkiego zaskoczenia, jednej wielkiej niewiadomej. Tak, to własnie to. Ten główny urok Type'ów - nieprzewidywalnosc, tajemniczosc...

"World Coming Down" nie nawiazuje do żadnego albumu z przeszłosci, a jednoczesnie jest fantastyczna synteza całej dotychczasowej dyskografii Type'ów. Brzmi to paradoksalnie, jednak wielbiciele załogi Petera Steele'a doskonaje pojmuja sens tych słów. "World Coming Down" jest na pewno trudniejszy do przyswojenia niż rozmarzony "October Rust". Tym razem jakby mniej w twj muzyce "słodkich" dzwięków, erotycznych uniesien, więcej za to Mroku, depresji, strachu... Nie oznacza to jednak, że ta płyta obdarta jest z urzekajacych melodi i Piękna, tak charakterystycznego dla tego zespołu. Wszystko to jest, ale często ukryte pod powłoka "brudnych", przytłaczajacych gitar, pod pozorna niedostępnoscia. Oczywiscie nie zawsze tak jest. Wystarczy posłuchac TYCH urzekajacych, delikatnych fragmentow tytułowej kompozycji, TEGO głębokiego wokalu Petera, aby oddac się bezpowrotnej hipnozie, by odczuc na dnie duszy dotyk najdoskonalszego PIĘKNA. Albo TEN przeszywajacy smutek, TA rozpaczliwa atmosfera samotnosci w "Everything Dies", "White Slavery", czy "Everyone I Love is Dead"... Wszystko to przecież tak dobrze znasz z ich poprzednich arcydzieł. A jednak za każdym razem znajdujesz się w innym wymiarze tego samego snu... Bo w tym tkwi urok Type O' Negative. W tworzeniu tej samej, a jednak tak bardzo innej za każdym razem muzyki. "World Coming Down" ma w sobie jakas czastkę rozgoryczenia "Slow, Deep and Hard", jakis płomyk grzesznego Piękna "Bloody Kisses", jakas czułosc, namiętnosc i delikatnosc znana z "October Rust"... Z elementów tej magicznej układanki Type'y stworzyły kolejny raz cos absolutnie WIELKIEGO, wyjatkowego, nie podlegajacego ŻADNYM klasyfikacja, jednoczesnie też cos nowego, czego wczesniej nie było. Spora niespodzianka na pewno jest utwór zamykajacy album - "Day Tripper" zaczerpnięty z repertuaru... The Beatles. Intrygujace prawda? Jeszcze bardziej intryguje sama muzyka.

Co tu dużo mowic - to kolejne ARCYDZIEŁO tego zespołu, wobec którego trudno zachowac obojętnosc, spokój, dystans. Trudno utrzymać uczucia i emocje na wodzy, odważyc się na chocby odrobinę obiektywizmu. Zreszta "World Coming Down" skazany był na moje uwielbienie zanim jeszcze trafił do mojego serca. Tak to już bywa z PRAWDZIWA MIŁOSCIA...


autor: Margaret


Recenzja z portalu... rockmetal.pl.



|BACK - WYWIADY[pl]| |[eng]|