TYPE O NEGATIVE - "The Least Worst Of"


No i stało się. Doczekalismy się "The Best Of..." w wersji Type O Negative. Oczywiscie płyta nazywa się zupełnie odwrotnie, niż nakazywałby zdrowy rozsadek, ale chyba można było się tego spodziewac po zwariowanej grupie Petera Steele'a, zespole, dla którego nie ma żadnych swiętosci, który najbardziej nieciekawe aspekty ludzkiego życia przetwarza w Sztukę, a na dodatek potrafi ją niezle sprzedac.

Na "The Least Worst Of" znajduje się 14 utworow, odpowiednio: dwa z pierwszej płyty, jeden z drugiej, dwa z kultowego "Bloody Kisses", trzy z "October Rust", dwa z ostatniego studyjnego albumu "Typków", jeden znany z kompilacji ("Black Sabbath" z "Nativity in Black") oraz trzy "niezrzeszone". W tym mamy jeszcze trzy covery (wspomniane "Black Sabbath", "Hey Pete" - zmodyfikowaną wersję hendrixowskiego "Hey Joe" oraz "Cinnamon Girl" Neila Younga), cztery piosenki zostały minimalnie zmienione, bąz zremiksowane, zas otwierający płytę "utwor", znany już z pierwszego albumu to po prostu minuta niemal zupełnej ciszy z jakimis szmerami w tle. Tyle statystyki, pora na zajęcie się muzyka. Ten kompakt to chyba faktycznie najbardziej przekrojowe przedstawienie twórczosci Type O Negative. Mamy tu i największe hity grupy ("Christian Woman", "Black No. 1", "My Girlfriend's Girlfriend") i kompozycje mniej doceniane, a równie znakomite (jak na przykład "Unsuccesfully Coping..." z pierwszego albumu). Kilka utworów odrobinę zmodyfikowano - tu słychac więcej klawiszy, tu jest troszkę ciężej, jednak "The Least Worst Of" jest po prostu klasyczna przekrojowa kompilacja. Poza trzema niepublikowanymi utworami nie ma tu raczej nic dla fanów dysponujacych cała dyskografia grupy, jest to raczej płyta dla osób, które dopiero chca rozpoczac swoja przygodę z Type O Negative. I wydaje mi się, że takie zadanie "The Least Worst Of" spełniac będzie zupełnie dobrze.



autor: Adam "kalisz" Kaliszewski



Recenzja z portalu... rockmetal.pl.



|BACK - WYWIADY[pl]| |[eng]|